Idę cienistą stroną ulicy,
a ty słoneczną –
a ty słoneczną
płyniesz w obłoczku zwiewnej spódnicy
stopą taneczną –
stopą taneczną.
Idziesz słoneczna, sama, jak właśnie
rozkwitły z pąka liść,
że idącemu cieniem jest jaśniej –
na ciebie patrząc – iść.
Tam po twej stronie przepych wiosenny
klomby ogarnia –
klomby ogarnia.
Tutaj już tylko schną chryzantemy
w mrocznych kwiaciarniach –
w mrocznych kwiaciarniach.
Idziesz słoneczną stroną ulicy
i niesiesz naręcz bzu,
a ja twą postać niosę w źrenicy
po cienia stronie tu.
Barwne po twojej stronie wystawy,
rojne kawiarnie –
rojne kawiarnie.
Tutaj do niemych kin nieruchawy
tłumek się garnie –
tłumek się garnie.
I tak idziemy – ty w gronie licznym,
a ja tu z sobą sam.
Ja – po cienistej stronie ulicy.
Ty – w słońcu cała tam.
Słyszę za sobą szelest stronicy
z prawdą odwieczną –
z prawdą odwieczną.
Tylko z cienistej strony ulicy
widać słoneczną .
Niechby tak trochę drogi nam zeszło,
nim skręcę w swoją sień.
Tobie – idącej stroną słoneczną –
mnie – tą, gdzie już jest, cień.
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam
Trochę poczekaj
lepiej z daleka
widać i słychać mnie
Co robisz w gniewie
to tego nie wiesz
tylko ci zdaje się
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam
Potem się ogląd
nieco prostuje
dzień, tydzień, miesiąc
nas to kosztuje
ale nie życie
ale nie całe
i nie kobietę
którą kochałeś
Trochę poczekaj
lepiej z daleka
widać i słychać mnie
Proszę cię nie rób
tego mi jeszcze
trochę się jeszcze zastanów
niech trochę wody
upłynie w rzece
lub trochę wody z kranu
Proszę cię nie rób
jeszcze mi tego
jeszcze mi tego nie rób
niech się wypali
słomiany ogień
albo ogień z papieru
Co robisz w gniewie
to tego nie wiesz
tylko ci zdaje się
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam
A gdy patrzę tak
Śmiejesz się
Śmiejesz się
Dzień pogania noc
Świtem purpurowym
Ty jak czarny kot
Kończysz łowy
Nic mi do twych zdrad
Chociaż dziwi, że
Ich gorzkawy smak
Ciągle kusi cię
A gdy patrzę tak, śmiejesz się:
Nic mi do twych zdrad
Ale wiem
Choć papierków po cukierkach
Tu i ówdzie ślad
Marzy ci się bombonierka
Taka jak ja
Niby nic, a jednak zerkasz
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć złotko
Choć papierków po cukierkach
Ślad i tam i tu
Marzy ci się bombonierka
Istny cud
Żeby tak nasycić się
Ale wciąż w zapasie mieć
I rozgryzać tę zagadkę
Tę zagadkę
Po ostatnią czekoladkę
Noc pogania dzień
Szafirowym zmierzchem
Tobie kocich gier
Nie dość jeszcze
Nic mi do twych zdrad
Chociaż dziwi, że
Ostry kolor kłamstw
Nie razi cię
A gdy patrzysz tak, śmieję się:
Nic mi do twych zdrad
Ale wiem
Choć papierków po cukierkach
Tu i ówdzie ślad
Marzy ci się bombonierka
Taka jak ja
Niby nic, a jednak zerkasz
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć złotko
Choć papierków po cukierkach
Ślad i tam i tu
Marzy ci się bombonierka
Istny cud
Żeby tak nasycić się
Ale wciąż w zapasie mieć
I rozgryzać tę zagadkę
Po ostatnią czekoladkę
Choć papierków po cukierkach
Tu i ówdzie ślad
Marzy mi się bombonierka
Taka jak ta
Niby nic a jednak zerkam
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć
Choć papierków po cukierkach
Ślad i tam i tu
Marzy mi się bombonierka
Istny cud
Żeby tak nasycić się
Ale wciąż w zapasie mieć
I rozgryzać tę zagadkę
Po ostatnią czekoladkę
Choć papierków po cukierkach
Tu i ówdzie ślad
Marzy mi się bombonierka
Taka jak ta
Niby nic a jednak zerkasz
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć złotko
Choć papierków po cukierkach
Ślad i tam i tu
Marzy mi się bombonierka
Istny cud
Żeby tak nasycić się
Ale wciąż w zapasie mieć
I rozgryzać tę zagadkę
Po ostatnią czekoladkę