To było wieczorem, w Europie,
może w Holandii, może w Belgii
Gwiazdy lśniły jak lampki na grobie
i szumiał wiatr, taki wielki.
Bo już jesień grała coraz szybciej
na akordeonie złotym
i leciały nad dachami skrzypce, liście,
klarnety i fagoty,
Choć godzina trochę późna;
jeszcze świecą twoje okna,
więc wołamy: hola, wpuść nas,
wpuśćże nas, pochmurnooka,
Nie będziemy spać na dachu,
otwórz drzwi i wprowadź w nocy
w twe mieszkanie pełne ptaków,
instrumentów, świec płonących.
Przelecimy przez pokoje
wiatrem, walcem, tłumem szumnym,
ozłocimy loki twoje
dźwiękiem gitar siedmiostrunnym...
To było wieczorem, w Europie, ...
Prosty temat: światło-cień.
Implikacje i przenikanie.
Wpływ księżyca na mój sen,
słońca zaś na moje wstawanie.
Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie okna.
Patrzę. Czekam. Setki lat.
Dzień i noc. I nic. Nuda wielokrotna.
Podobno każdy ma swój kawałek cienia -
brak cienia jest dowodem nieistnienia -
lecz bez kawałka światła
nie jest łatwo...
A przecież każdy ma swój kawałek nocy;
po ciężkim dniu zamyka wreszcie oczy,
lecz sen bez kawałka słońca
nie ma końca...
Prosty temat: noc i dzień.
Ekwinokcja i tym podobne cuda.
Dzisiaj wschód o piątej pięć,
zachód - szósta. Znowu się pięknie uda.
Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie skojarzenia:
znów udało mi się wzejść.
Piękny zachód będzie na dowidzenia.
Podobno każdy ma swój kawałek cienia...