W splątanym gaju rąk i nóg
szepczemy słowa święte,
jak kiedyś szeptał młody bóg
bogini niepojętej
ole, ole, ole, ola, oli
bogini niepojętej
w czerwonym żarze rzewnych żądz
płoniemy jak pochodnie
i opadamy w niebo śniąc
niewinnie i łagodnie
cyt, cyt, cyt, cyt...
niewinnie i łagodnie...
w żałobnym chłodzie znanych ust
szukamy pocieszenia,
słuchając jak nam stygnie puls
i mylą się znaczenia
to nic, to nic, to nic, to nic, to nic...
to mylą się znaczenia...
dopóki demon smutku śpi,
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze
ole, ole, ole, ola, oli
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze...
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam
Trochę poczekaj
lepiej z daleka
widać i słychać mnie
Co robisz w gniewie
to tego nie wiesz
tylko ci zdaje się
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam
Potem się ogląd
nieco prostuje
dzień, tydzień, miesiąc
nas to kosztuje
ale nie życie
ale nie całe
i nie kobietę
którą kochałeś
Trochę poczekaj
lepiej z daleka
widać i słychać mnie
Proszę cię nie rób
tego mi jeszcze
trochę się jeszcze zastanów
niech trochę wody
upłynie w rzece
lub trochę wody z kranu
Proszę cię nie rób
jeszcze mi tego
jeszcze mi tego nie rób
niech się wypali
słomiany ogień
albo ogień z papieru
Co robisz w gniewie
to tego nie wiesz
tylko ci zdaje się
Nie rób mi w gniewie
tego co nie wiesz
nie rób mi w gniewie, co nie wiesz sam
a ja nie będę
robić, co zrobić
nie będę robić, co zrobić mam