W splątanym gaju rąk i nóg

szepczemy słowa święte,
jak kiedyś szeptał młody bóg
bogini niepojętej

ole, ole, ole, ola, oli
bogini niepojętej

w czerwonym żarze rzewnych żądz
płoniemy jak pochodnie
i opadamy w niebo śniąc
niewinnie i łagodnie

cyt, cyt, cyt, cyt...
niewinnie i łagodnie...

w żałobnym chłodzie znanych ust
szukamy pocieszenia,
słuchając jak nam stygnie puls
i mylą się znaczenia

to nic, to nic, to nic, to nic, to nic...
to mylą się znaczenia...

dopóki demon smutku śpi,
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze

ole, ole, ole, ola, oli
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze...


Gdziekolwiek będziesz

Cokolwiek się stanie
Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole
Kasztan kiedy kwitnie lub owoc otwiera
Będą drzewa ulice ktoś nagle zawoła,
Ktoś do drzwi zapuka pamięć przyniesie
Z kwiatem z godziną z kolorem
Gdziekolwiek będziesz
cokolwiek się stanie
Gdziekolwiek będziesz

Gdziekolwiek będziesz
Cokolwiek się stanie
Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole
Kasztan kiedy kwitnie lub owoc otwiera
Wciąż będzie początek bo wszędzie są mosty
Prawdziwe jak powietrze ode mnie do ciebie
Gdziekolwiek będę
Cokolwiek się stanie,
Gdziekolwiek będę