W splątanym gaju rąk i nóg

szepczemy słowa święte,
jak kiedyś szeptał młody bóg
bogini niepojętej

ole, ole, ole, ola, oli
bogini niepojętej

w czerwonym żarze rzewnych żądz
płoniemy jak pochodnie
i opadamy w niebo śniąc
niewinnie i łagodnie

cyt, cyt, cyt, cyt...
niewinnie i łagodnie...

w żałobnym chłodzie znanych ust
szukamy pocieszenia,
słuchając jak nam stygnie puls
i mylą się znaczenia

to nic, to nic, to nic, to nic, to nic...
to mylą się znaczenia...

dopóki demon smutku śpi,
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze

ole, ole, ole, ola, oli
niech żyją młode żądze,
dopóki życie w nas się tli,
dopóki są pieniądze...


Co poczniemy z Tygryskiem gdy nam jeść nic nie będzie?

Nie smakuje mu miodek, nie smakują żołędzie
i powiada, że nie chce na śniadanie jeść ostu.
Jeszcze mały Tygrysek schudnie nam z tego postu!
Gardzi miodem - szalony!
Zje żołędzie - i pluje!
I na oset się krzywi i powiada, że kłuje!