Anielski płynie zdrój
tam zdrowia trzeźwy cud
ostatnia z twoich szans
do wód, do wód, do wód!
Aby odzyskać moc
i nabrać tchu i cnót
natężyć w piersi głos
do wód, do wód, do wód!
Wśród alabastrowych pian
powitać słońca wschód
zbyć się garbu własnych spraw
do wód, do wód, do wód
Po co pośpiech, po co stres
potrzebny mały luz
i po urodę ciał i dusz
do wód!
Więc rusz się wreszcie, rusz
nawykom złym na złość
rzuć namiętności szał
z miejsca się trochę rusz
i po urodę dusz
i po urodę ciał
i po urodę ciał
i po urodę dusz
Rusz się wreszcie, rusz (...)
Pozwól myślom nieść się, nieść
oddalić się od bzdur
radość w swoje życie wpleść
do wód, do wód, do wód
Wśród alabastrowych pian
powitać słońca wschód
znajdź urodę ciał i dusz
u wód
Rusz się wreszcie, rusz (...)
Anielski, sielski płynie zdrój
tam zdrowia trzeźwy cud
ostatnia z twych
życiowych szans
u wód, u wód!
By odzyskać wreszcie moc
i nabrać tchu i cnót,
urody ciał, urody dusz -
Anielski płynie zdrój
tam zdrowia trzeźwy cud
ostatnia z twoich szans
do wód, do wód, do wód!
Prosty temat: światło-cień.
Implikacje i przenikanie.
Wpływ księżyca na mój sen,
słońca zaś na moje wstawanie.
Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie okna.
Patrzę. Czekam. Setki lat.
Dzień i noc. I nic. Nuda wielokrotna.
Podobno każdy ma swój kawałek cienia -
brak cienia jest dowodem nieistnienia -
lecz bez kawałka światła
nie jest łatwo...
A przecież każdy ma swój kawałek nocy;
po ciężkim dniu zamyka wreszcie oczy,
lecz sen bez kawałka słońca
nie ma końca...
Prosty temat: noc i dzień.
Ekwinokcja i tym podobne cuda.
Dzisiaj wschód o piątej pięć,
zachód - szósta. Znowu się pięknie uda.
Mam niebylejakie, bo
południowo-zachodnie skojarzenia:
znów udało mi się wzejść.
Piękny zachód będzie na dowidzenia.
Podobno każdy ma swój kawałek cienia...
Jestem synem mego ojca
jestem ojcem mego syna.
Każdy z nas osobno wzięty
całą resztę przypomina.
Nie potrafię się odróżnić
od swej własnej jego twarzy
chociaż twarz zupełnie inna
może czasem mi się marzy
( może czasem... )
Ojciec ojca mego ojca
patrzy na mnie z głębi życia
choć już nie ma ani ciała
ani ducha do ukrycia.
Dam mu swoje własne ręce
dam mu moją własną głowę
niech pożyje sobie jeszcze
i niech czasy pozna nowe.
Skoro tak się pcha do świata
i nie daje mi spokoju
niech poleży w moim łóżku
niech postoi w przedpokoju.
Nic mu więcej dać nie mogę
choć jest przodkiem mego przodka
niż to życie przypadkowe,
które mnie samego spotka.
Niż to życie....
Jestem synem mego ojca
jestem ojcem mego syna.